Lekcje dla tych, którzy nie ogarniają Matematyki 596
Ideas worth reading.
01
Jak zrozumieć ułamki, gdy wszystko miesza się w głowie
Ułamki są jak zapach w autobusie w deszczowy wieczór: niby wszystko da się przeżyć, ale nagle masz wrażenie, że to zadanie jest skierowane właśnie do ciebie. Licznik, mianownik, „weźcie zamień na wspólny mianownik”, a w twojej głowie wiruje sałatka z myśli: co jest na górze, co na dole, i czemu nagle mam też wrażenie, że matematyka mnie testuje na cierpliwość? Dobra wiadomość: ułamki da się zrozumieć bez magicznych zaklęć i bez poczucia, że ktoś w klasie schował klucz do
Proste wyjaśnienia, które robią różnicę — matematyka bez stresu
Matematyka ma pecha do ludzi. Nie dlatego, że jest trudna, tylko dlatego, że zbyt często trafia do nas w formie, która obiecuje zbyt dużo grozy naraz. Zadanie ma się nie tylko pojawić, ale jeszcze udowodnić, że jesteś „taki sobie” i że brakuje ci jakichś magicznych zdolności. Tymczasem w prawie każdym szkolnym temacie jest ukryty rdzeń, który da się oswoić, jeśli ktoś go nazwie po ludzku. Bez licytowania się językiem, bez filozofowania, bez czarnej skrzynki. Pisałem już
Proste wyjaśnienia, które robią różnicę — matematyka bez stresu
Matematyka ma pecha do ludzi. Nie dlatego, że jest trudna, tylko dlatego, że zbyt często trafia do nas w formie, która obiecuje zbyt dużo grozy naraz. Zadanie ma się nie tylko pojawić, ale jeszcze udowodnić, że jesteś „taki sobie” i że brakuje ci jakichś magicznych zdolności. Tymczasem w prawie każdym szkolnym temacie jest ukryty rdzeń, który da się oswoić, jeśli ktoś go nazwie po ludzku. Bez licytowania się językiem, bez filozofowania, bez czarnej skrzynki. Pisałem już
Masz wyniki, które wyglądają jak długopis zacięty w połowie zdania: niby coś tam pisze, ale bez sensu. Wykresy falują, cele uciekają, a Ty robisz to samo co w zeszłym tygodniu, tylko z większym przekonaniem, że tym razem na pewno zadziała. Spoiler: zwykle nie zadziała, bo problem rzadko tkwi w „braku motywacji”. Najczęściej to kwestia kierunku, danych, sprzężenia zwrotnego albo zwykłego przeoczenia jednej rzeczy, która psuje resztę. Poniżej rozbiorę Ci to na czynniki pie
Utykanie w pracy to nie jest wada charakteru. To raczej stan fizjologiczny umysłu, jak czkawka po zbyt szybkim jedzeniu. Niby nic, ale przeszkadza, wraca i wygląda trochę jak porażka. A potem okazuje się, że to zadanie, to po prostu kłopot z następnym krokiem. Mnie to złapało kilka lat temu przy zadaniu, które wyglądało prosto. Jedno, porządne zadanie. Napisać dokumentację do funkcji, która już działała. W teorii. W praktyce miałem w ręku kartkę z wymaganiami, które były
Franio Hey radzi: jak pokonać barierę w matematyce
Są takie bariery, które wyglądają jak ściana z betonu. Nie dlatego, że matematyka jest jak beton, tylko dlatego, że człowiek podchodzi do niej z odpowiednią dawką stresu, złą strategią i myślą “ja już taki jestem, ja do tego nie mam głowy”. I nagle pojawia się efekt domina: im mniej rozumiesz, tym szybciej się zniechęcasz. Im szybciej się zniechęcasz, tym mniej ćwiczysz. Im mniej ćwiczysz, tym mniej rozumiesz. Klasyczny układ równań, tylko bez niewiadomych do rozwiązania.
Są dwa rodzaje dni w życiu zawodowym i szkolnym. W pierwszym liczysz się z wynikiem, w drugim z tym, co cię prowadzi do wyniku. Brzmi podobnie, ale mózg ma tu różnicę jak między kawą z ekspresu a kawą „z proszku”, którą ktoś nazwał kawą, bo tak. Sens jest tą drugą rzeczą, o której nie mówi się na spotkaniu projektowym, a potem wszyscy są zaskoczeni, że nikt nie ma energii, choć harmonogram jest „jak w planie”. Problem polega na tym, że większość systemów nagradza tylko k
Dlaczego nadal nie rozumiem? Najkrótsza droga do zrozumienia
Zdarzyło ci się siedzieć nad czymś, co wydaje się proste, a jednak nie chce wejść do głowy? Nie chodzi nawet o brak talentu. Raczej o klasyczną sytuację: twój mózg widzi hasła, ale nie widzi sensu. A sensu nie widać, bo go… nie szukasz w dobrym miejscu. „Dlaczego nadal nie rozumiem?” brzmi jak pytanie do kogoś innego. A najczęściej jest to pytanie do ciebie, tylko wygodniej brzmi w wersji oskarżającej. Najkrótsza droga do zrozumienia nie polega na wytężaniu cierpliwości